(из цикла “Что я читал мёртвым”)
Сидели четверо полицаев
в кабаке полицейского блока,
пьяные головы качались,
бутылки разбивались неловко.
Лился спирт и зубровка, на водку
за скомканной соткой тратили сотку,
а пьяные в хлам — из службы порядка (1) ведь —
сидели и радовались,
рассказывая о своих деяньях
(кто и считал-то, сколько их было):
один — о способах неявных,
а другой говорил о добыче,
а третий орал: “Так, надо хряпнуть!
Водки для господ из службы порядка!”
А в углу, где тени нависли густо,
сидел над тарелкою кто-то грустный,
и слушал, интересуясь, вникая,
в несладкий кофе свой хлеб макая.
А те всё “водка, водка!” орали,
шницели и гусиные ножки жрали,
а старик смотрел, наклонивши голову,
и пил в углу свой кофе горький,
так жадно, пристально смотрел в темноте,
будто ничего упустить не хотел,
а потом постучал по стакану — шум стих —
и негромко сказал: “Придётся платить”…
Те же — в ужасе немом, безумном, —
повскакивали с мест,
и застыли, и впивались глазами
в того, кто сидел во тьме…
Упала на землю рюмка.
Кто-то галдящей братии горло перехватил.
И долго шёпот висел над столами,
memento:
Придётся платить —
2026.05.08
Комментарий:
1. «Еврейская служба порядка» (Jüdischer Ordnungsdienst) — еврейская полиция из коллаборационистов, представлявшая собой власть в гетто (немцы предпочитали делать грязную работу чужими руками). Славилась взяточничеством и жестокостью. Пожалуй, в гетто их ненавидели больше, чем немцев.
На фото – сотрудник «Службы порядка» на еврейском кладбище в варшавском гетто.

Оригинал (автор – Владислав Шленгель):
Zahlen bitte
(z cyklu “Co czytałem umarłym”)
Siedziało czterech porządkowych
w knajpce i w policyjnym bloku,
kiwały się pijane głowy,
butelki tłukły się na boku.
Lał się spirytus i żubrówka,
za stówką szła na wódkę stówka,
a porządkowi w sztok zalaniSiedziało czterech porządkowych
w knajpce i w policyjnym bloku,
kiwały się pijane głowy,
butelki tłukły się na boku.
Lał się spirytus i żubrówka,
za stówką szła na wódkę stówka,
a porządkowi w sztok zalani
siedzieli tak rozradowani,
opowiadając swoje czyny,
których nikt dotąd nie mógł zliczyć,
i jeden mówił o sposobach —
a drugi mówił o zdobyczy —
a trzeci wrzeszczał: Bufetowy,
wódki dla panów porządkowych.
A przy stoliku w kącie, w cieniu,
siedział ktoś smutny przy jedzeniu
i przysłuchiwał się ciekawie,
maczając chleb w niesłodkiej kawie.
A tamci głośno: wódka, wódka,
sznycelek, piwko — gęsie udka,
a stary patrzył na nich z boku
i pił swą gorzką kawę w mroku,
i patrzył na nich chciwie, ostro,
jakby nic z twarzy nie chciał stracić,
a potem stuknął palcem w szklankę
i rzekł: Trzeba będzie płacić…
A tamci z miejsc się swych zerwali
w niemym, obłędnym przerażeniu
i chcieli mrok oczami przebić
do tego, który siedział w cieniu…
Zwaliła się na ziemię szklanka,
ktoś gardło zdławił gwarnej braci
i długo wisiał szept nad stołem,
memento:
Trzeba będzie płacić —
siedzieli tak rozradowani,
opowiadając swoje czyny,
których nikt dotąd nie mógł zliczyć,
i jeden mówił o sposobach —
a drugi mówił o zdobyczy —
a trzeci wrzeszczał: Bufetowy,
wódki dla panów porządkowych.
A przy stoliku w kącie, w cieniu,
siedział ktoś smutny przy jedzeniu
i przysłuchiwał się ciekawie,
maczając chleb w niesłodkiej kawie.
A tamci głośno: wódka, wódka,
sznycelek, piwko — gęsie udka,
a stary patrzył na nich z boku
i pił swą gorzką kawę w mroku,
i patrzył na nich chciwie, ostro,
jakby nic z twarzy nie chciał stracić,
a potem stuknął palcem w szklankę
i rzekł: Trzeba będzie płacić…
A tamci z miejsc się swych zerwali
w niemym, obłędnym przerażeniu
i chcieli mrok oczami przebić
do tego, który siedział w cieniu…
Zwaliła się na ziemię szklanka,
ktoś gardło zdławił gwarnej braci
i długo wisiał szept nad stołem,
memento:
Trzeba będzie płacić —