На цвинтарях світло тремтить, немов дихання,
і листя падає, як спогади, повільно.
Холодний мармур тут приймає руки,
говорить тиша більше, ніж молитва.
Повітря пахне воском і минулим,
час зволікає, щоб не перервати роздум.
Лампада кожна – це маленьке серце,
для тих пульсує, хто замовк навічно.
Іду я між хрестів, і імена читаю
як строфи незакінченого вірша.
Та скільки нас колись теж стане світлом?
Запалить хтось — з кохання чи із боргу…
Можливо, зрозуміємо насправді:
немає ж бо, крім пам’яті, безсмертя,
яке людині взагалі під силу.
Як пам’ятатимуть ім’я – немає смерті.
Най свічка згасне – та жар спогадів палає,
живе в нас навіть довше і за вічність.
2025.11.04
Оригінал (автор – Томаш Лорек):
Wszystkich Świętych
Na cmentarzach światło drży jak oddech,
liście spadają bez pośpiechu, jak wspomnienia.
Zimny marmur przyjmuje dłonie,
a cisza mówi więcej niż modlitwa.
W powietrzu pachnie woskiem i przeszłością,
czas płynie tu wolniej, jakby bał się przerwać zadumę.
Każdy znicz – to małe serce, które wciąż bije
dla tych, co milczą już na zawsze.
Idę wśród krzyży i dat,
czytając imiona jak wersy niedokończonych wierszy.
Myślę, ilu z nas też stanie się kiedyś światłem,
które ktoś zapali – z miłości, lub z obowiązku…
I może wtedy zrozumiemy naprawdę,
że pamięć to jedyna nieśmiertelność,
na jaką stać człowieka.
Nie istnieje śmierć – dopóki ktoś pamięta twoje imię.
Światło znicza gaśnie, lecz żar wspomnień
trwa w nas dłużej niż wieczność.